Nowy rozdział - 0 %
Korekta -

/watch?v=u25oiVLDMBs'}]}" >

poniedziałek, 5 czerwca 2017

11. Wróć do nas

- Chciałbym porozmawiać z Hinatą- odezwał się spokojnym tonem Naruto. Był śmiertelnie poważny. W jego oczach można było dostrzec ogromne pokłady determinacji. - Nie sądzę, żeby to było konieczne. Wasza dwójka zupełnie nie ma czego tu szukać - odpowiedział Pan Hyuga wzrokiem mierząc moich kompanów. - Sakura? - usłyszałam cichy kobiecy głos. Odwróciłam się w jego kierunku dostrzegając Panią Hyuga niosącą kosz pełen warzyw. Widocznie wraz z Habani zbierały niedaleko plony. - Co cię tu sprowadza dziecko ? Tak miło cię widzieć - jej oczy przez moment zaszkliły się, po czym na jej twarzy zagościł ciepły uśmiech. Młodsza siostra Hinaty przez moment taksowała wzrokiem całe towarzystwo. Dobrze znałam jej ciekawską naturę. - Kim są ci przystojniacy ? - odkryła w końcu dusząca ją dociekliwość. - Cześć! Jestem Naruto, a to jest mój przyjaciel Sasuke! - wyszczerzył się Uzumaki przedstawiając dumnie ich osoby. Dziewczynka zachichotała cicho , a na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce spoglądając na postać bruneta.  - Więc ty jesteś chłopakiem, który skradł serce mojej siostry? - wpatrywała się w niego ja w obrazek. - Nie żebym czytała wasze wiadomości siedząc na komputerze Hinaty - szybko odwróciła wzrok by odgonić od siebie podejrzenia, na co Naruto tylko się zaśmiał.
- Hiashi, chyba nie zamierzasz trzymać ich na zewnątrz? - spytała matka Hinaty, obserwując zdezorientowanym wzrokiem swojego męża. Ten, jakby niezauważalnie starał się posłać jej znaczące dla nich spojrzenie. - Raz, raz! Nie ma o czym mówić. Zaraz będzie obiad. Przejechaliście taki kawał drogi, musicie być głodni. - ponagliła dłonią odwracając się plecami do nas. Ostatecznie jej sylwetka schowała się za drzwiami posiadłości. - Chodź Sasuke! Oprowadzę cię! - zapiszczała podekscytowana Hanabi ciągnąc za dłoń zmieszanego bruneta. Mimowolnie zaśmiałam się na ten widok.
______
- Siadajcie proszę - odezwała sie jak mniemam matka Hinaty. Były do siebie bardzo podobne, mimo, że nie zwracam zbytnio uwagi na szczegóły u kobiet. Zazwyczaj interesowały mnie głównie same moim zdaniem atuty. A Hinata! Oj miała czym oddychać. Nie pamiętam kiedy ostatni raz zwróciłem uwagę na ciało innej kobiety. Sakura z każdym dniem owijała sobie mnie wokół palca. Robię się jak ciepłe kluchy. Niedługo kompletnie stracę swoją reputację niewrażliwego faceta.  Niechętnie zająłem wolne miejsce przy stole, choć mój żołądek domagał się konkretnej dawki jedzenia. Naprzeciwko mnie usiadła różowowłosa w towarzystwie chłopaka, którego spotkaliśmy przed domem. Musieli się od dawna znać, ponieważ czuli się dość komfortowo w swoim towarzystwie. Jak znalazłem się w tej dziwacznej sytuacji?
Starsza kobieta zaczęła układać na stół nieziemsko pachnące potrawy. Gdyby nie krępujący mnie wzrok Pana Hyugi już bym chętnie skosztował wszystkiego co drażniło moje nozdrza.
- Naruto ?! - jej głos wybudził mnie z transu. Ujrzałem zmęczoną sylwetkę kobiety. Musiała długo płakać ponieważ nie dało się ukryć napuchniętych, zaczerwienionych oczu. - Hinata! - Uzumaki natychmiast ruszył w jej kierunku, by ostatecznie zamknąć ją w silnym uścisku. Wtuliła głowę w jego ramie cicho łkając. Te kobiety.. Tak łatwo idzie doprowadzić je do łez. Pokiwałem niedowierzająco głową. - UKHM.. - usłyszałem głośne chrząknięcie ze strony ojca Hinaty, który momentalnie został skarcony srogim wzrokiem małżonki. Jakby pod jej naporem stał się całkiem mały. Czy Sakura też mogłaby tak ze mną zrobić? Uspokoić mnie do takiego poziomu? Niemożliwe. Odgoniłem szybko od siebie te myśli zaglądając w stronę Haruno. Chichotała na "zabawne" odpowiedzi jej przydupasa. Od początku nie przypadł mi do gustu, a teraz dosłownie ślini się do niej. Czy ona zawsze się tak zachowywała?
Wszyscy nareszcie usiedli i miałem okazję czegokolwiek spróbować. Gdy już brałem kęs kaczki do ust usłyszałem znów ten stanowczy władczy głos. Nawet mnie przeszły ciarki. - Więc kim wy właściwie jesteście? - zaczął Pan Hyuga zaciskając dłoń na nożu, którym kroił kawałek mięsa. Nie chciałbym, aby ten nóż znalazł się bliżej mnie. - Moja córka w przyszłości przejmie całe nasze gospodarstwo. Nie pozwolę, by marnowała swój czas na kogoś, kto nie jest zupełnie jej wart. - dodał mierząc wzrokiem blondyna, który jakby oderwany od rzeczywistości stęsknionym spojrzeniem błądził w kierunku granatowłosej. - Nazywam się Uzumaki Naruto, proszę pana  - uśmiechnął się szeroko próbując zachować wszelkie formy grzecznościowe. Jak na Naruto to było naprawdę wiele. Pan Hyuga przybrał dość dziwną minę. Wyglądało, że próbował doszukać się jakichś powiązań związanych z nazwiskiem Uzumaki. Na pierwszy rzut oka było widać, że ojciec Hinaty nie zamierza oddać jej ręki pierwszej lepszej partii. - A to Sasuke Uchiha, mój przyjaciel i kompan w interesach. - próbował wybronić się z niezręcznej ciszy dorzucając mnie do ognia. Przez moment w zadumie bacznie mnie lustrował po czym zaczął swoim tonem - ten Uchiha? Od Itachiego Uchihy?. - To mój starszy brat - odpowiedziałem zupełnie bez emocji. Nie ruszało mnie już, że byłem porównywany jedynie z Itachim. Przecież mam też swoje osiągnięcia.
Nie dało się ukryć, że ta wiadomość wywarła na nim wrażenie. W końcu mój brat ma świetnie prosperująca firmę, która znana jest chyba w całej Japoni. Tak mocny sojusznik, byłby na pewno dobrą kartą w grze. - Rozumiem. To bardzo ciekawy punkt, jednak nie sądzę by przeważyło nad przyszłością mojej córki. Nie pozwolę, by resztę życia spędziła na niepewnym gruncie. Tu będę mógł zapewnić jej odpowiednią przyszłość. - dodał podpierając głowę na splecionych dłoniach. - Razem z Sasuke założyliśmy własną firmę, która cieszy się już dość dużą popularnością. Poza pieniędzmi, uważam, że mogę dać jej dużo więcej - wtrącił się lekko podjudzony Uzumaki. Widocznie nie podobało mu się podejście ojca Hinaty, na które ta nie potrafiła kompletnie zareagować. - Hiashi, myślę, że powinniśmy na spokojnie się dogadać. Naruto, tak ? Wiesz.. sytuacja w której zastaliśmy swoją jedyną córkę sprawiła, że zachowaliśmy się dość niekulturalnie. Hinata nigdy nie uciekała z domu. Wzięliśmy cię za porywacza. Bardzo przepraszamy. Neji? - do rozmowy przyłączyła się dotąd cicha Pani Hyuuga, która przeszywającym spojrzeniem lustrowała chłopaka rozmawiającego z Haruno. - Wybacz.. - odpowiedział oschle w stronę Naruto. Nie podobał mi się ten gość. A sposób w jaki zbliżał i zwracał się do różowowłosej dodatkowo mnie pobudzał.  - Czy .... - zaczęła niepewnie matka Hinaty odkładając sztućce. - uprawialiście seks ? . W tym momencie zakrztusiłem się tym dobrym posiłkiem. Słowo daje, uduszę się na miejscu. Naruto zszokowany przez moment znieruchomiał, by po chwili uratować mnie z opresji i klepnąć mocno w plecy.
- Mamo! - krzyknęła Hinata chowając twarz w dłoniach. - Wiem, że jesteście dorośli... I siłą nie możemy trzymać was z dala od siebie .. - w tym momencie posłała srogie spojrzenie swojemu mężowi.  - ale wiecie.. dzieci przed ślubem mogą być ciężarem..    - Mamo proszę cię, nic się nie stało ! - granatowłosa zaprzeczała machając dłońmi przed twarzą.. - Przecież nie będzie żadnego ślubu - oburzył się Pan Hyuga.
______
Reszta tematów zeszła na mnie i moją pracę w Tokyo. Państwo Hyuga od zawsze byli o mnie zatroskani. Zupełnie jakby zastępowali mi rodziców, którzy nie odzywali się do mnie od podjęcia decyzji o ucieczce do innego miasta i rozpoczęciu nowego rozdziału. Prawdopodobnie wciąż nie wybaczyli mi porzucenia tak dobrej partii jak Kiba. Jeśli chodzi o to, moja mama była pazerna na sławę i pieniądze, a ojciec nie potrafił jej opanować.
- Pomogę - odezwałam się zbierając brudne naczynia. Chłopaki przeszli do salonu w dość napiętej atmosferze. - Nie pozabijają się ? - zwróciła się do mnie Hinata wycierając mokry talerz. - Ojciec jest surowy, ale myślę, że chce dla ciebie jak najlepiej kochanie - uśmiechnęła się do niej Pani Hyuga. To bardzo ciepła kobieta. - Masz fajnych kolegów. Dlaczego nie przyprowadziłaś ich wcześniej ?  - oburzyła się Hanabi. Kątem oka zajrzała na siedzącego Sasue, po czym jej policzki znów zaszły purpurą. - Nigdy nie byłaś zainteresowana moimi znajomymi - odparła zdziwiona granatowłosa nie przerywając czynności. - Nim akurat jestem - zachichotała odkładając ostatnie sztućce. Poprawiła swoją sukienkę po czym ruszyła w kierunku męskiego towarzystwa.
____
- Jak ci się tu podoba Sasuke-kun? - usłyszałem dziewczęcy piskliwy głos i mój wzrok spotkał się z dużymi trzepiącymi rzęsami oczami. - Nic jeszcze nie widziałem - chciałem wybrnąć z sytuacji, by nie powiedzieć, że nudzę się w domu Pana Hyuga. Ten facet jest przerażający. Nie chciałbym mu podpaść. - Super! Więc cię oprowadzę! - krzynęła radośnie zawieszając się na moim ramieniu. Czy, gdybym pochwycił ją za czoło i odrzucił na drugi koniec pokoju mogliby to uznać za oznakę zniewagi? - Hanabi! - odezwał się straszliwy głos. - Chyba powinnaś iść już do pokoju, muszę z nimi porozmawiać na osobności. - pouczył młodszą córkę, która niechętnie puściła moją rękę. Jej znikająca postać przystanęła na moment jeszcze przy ścianie puszczając mi oczko, a następnie znikła za rogiem. Nigdy nie sądziłem, że będzie adorowała mnie mała dziewczynka. Wciąż nie wiem co ja tu robie.
Z zamyśleń wyrwało mnie stuknięcie się szkła. Na stoliku postawiona została duża flaszka sake i cztery specjalne kieliszki. Pan Hyuga ze spokojem odkręcił butelkę, by po chwili napełnić je trunkiem. Świetnie. Zamierzał nas teraz upić i na pewno wywiezie gdzieś by zabić i zatrzeć ślady, żeby tylko Naruto nie dostał jego córki. Bacznie przyglądałem się jego poczynaniom. Starannie przysunął nam kieliszek w geście poczęstunku. - To mówisz, że macie firmę? - zaczął popijając swoją porcję procentów. Spojrzałem na Uzumakiego. Z jednej strony wydawał się być opanowany, a  zdrugiej nigdy nie widziałem go tak zestresowanego. Natychmiast pochwycił kieliszek, by jednym ruchem go opróżnić.
- Sakura, może przejdziemy się na spacer? - usłyszałem głos Nejiego, który sunął delikatnie dłonią po ramieniu różowowłosej. Ta nie odtrącając go skinęła głową posyłając mu ciepły uśmiech. - Chętnie - odparła. Otworzył jej drzwi, a następnie przepuścił ją przodem dłonią przyciskając jej biodro. Natychmiast od środka się zagotowałem. Przekraczaj pewne granice, które nakreśliłem innym facetom. To zgrabne ciało należało tylko i wyłącznie do mnie. Taki przypadkowy koleś ze wsi nie miał prawa dotykać ją w jakimkolwiek miejscu. Z ogromnym ciśnieniem chwyciłem za kieliszek by gorąco alkoholu podrażniło moje kubki smakowe.
_____
- Jak ci się podoba w Tokyo? Tęskniłem za tobą - zaśmiał się wpatrując głęboko w oczy. Czułam się dobrze w jego towarzystwie. Zawsze był w stosunku do mnie opiekuńczy i taki ciepły. Mocno wspierał mnie we wszystkich moich decyzjach. Poznałam go, gdy zaczęłam przyjaźnić się z Hinatą. Byłam już wtedy z Kibą, dlatego nigdy nic więcej nas nie łączyło niż przyjaźń. Właściwie nigdy nie pomyślałabym, że mogłaby zaiskrzyć między nami jakaś głębsza relacja.
- Dość hałaśliwie.. Ludzie żyją w ciągłym pośpiechu. Cieszę się, że mogłam choć na chwilę się od tego oderwać. - odpowiedziałam szczerze. Tempo  jakie żyło w tym mieście było mocno przytłaczające. Do tego mój burzliwy romans, który w pełni zakrząta moje myśli. - Pięknie tu - dodałam rozglądając się po spokojnym otoczeniu. Zabrał mnie na niewielką łąkę z cudownym jeziorkiem, po którym roznosił się stary drewniany most. Skierowaliśmy się w jego stronę, a ja oparłam się o jak mi się wydawało solidną barierkę. - Nie myślałaś o tym, żeby do nas wrócić ? - zapytał niepewnie przystając blisko mnie. - Często się nad tym zastanawiałam. Ale tam również mam przyjaciół. Może odrobinę szalonych .. i chaotycznych, ale tęskniłabym za nimi. - odpowiedziałam mu, a w moich myślach pojawiła się postać roztrzepanej Ino, która lamentuje na myśl, że wyjeżdżam. Sai próbujący ją pocieszyć drętwym żartem. Następnie pojawił się wiecznie uśmiechnięty Naruto wymachujący ręką na przegnanie i ten gburowaty chłodny Uchiha. Opanowanym wzorkiem lustrujący moją sylwetkę. Na pewno powiedziałby mi coś w stylu " Dokąd uciekasz kwiatuszku? " - zaśmiałam się pod nosem. - Zrobiłem coś głupiego? - zdziwiony przyglądał mi się. - Nie, nie. - machałam dłońmi w geście zaprzeczenia. - Mówiłem ci już, że masz przepiękny uśmiech Sakura? - na te słowa skierowałam się w jego stronę. - Dziękuję, Neji.. ja. . - chciałam zaprzeczyć. Powiedzieć cokolwiek. Wiedziałam, że tok naszej rozmowy zmierza w jakimś dziwnym kierunku. Wysunął dłoń, by opuszkami palców przejechać po moim policzku. Pochwycił kosmyk moich włosów, po czym założył go za ucho. Nie wiedziałam co zrobić. To był bardzo miły gest, jednak czułam się dość skrępowana. Zrobiłam drobny krok w tył, by uciąć nieco nasz bliski kontakt. Niestety, w wyniku nagłego zmieszania moje nogi odmówiły poprawnego ruchu plątając się między sobą co poskutkowało zachwianiem się całej postury. W ostatniej chwili jego męska dłoń zacisła się na mojej tali ratując przed upadkiem. Zostałam pociągnięta do góry, a następnie ... poczułam ciepłe delikatne usta na swoich. Rozszerzyłam zdziwiona oczy obserwując spokojną twarz przyjaciela. Może, kiedyś zastanowiłabym się nad naszymi relacjami, jednak teraz czułam się mocno przytłoczona. Jakbym kogoś zdradzała. Lub była nie fair wobec siebie. Ten pocałunek nie sprawił mi przyjemności. Nie był tym, czego pragnęłam. Nie chcąc go zranić położyłam delikatnie dłonie na jego klatce piersiowej by odsunąć jego ciało od swojego. - Dziękuję za ratunek Neji - odwróciłam twarz w bok. - Wybacz Sakura.. pomyślałem, że może  .. - zawstydził się. Widocznie liczył na zupełnie inną reakcję z mojej strony.  - Nie szkodzi Neji, ja po prostu jeszcze nie potrafię ..  chyba.. nie mogę .. - bawiłam się złożonymi palcami.
______
Naruto był już nieźle wstawiony, więc śpiewał odpowiedzi na każde pytanie. Można było czuć, że napięcie w panującym towarzystwie zupełnie znikło.  Nie mogłem sobie również odmówić, dlatego mój organizm też był pochłonięty procentami. Pani Hyuga ze śmiesznym wyrazem twarzy wpatrywała się w swojego męża kiwając głową w geście niedowierzania. Hinata śmiała się pod nosem widząc jak Uzumaki plącze się coraz bardziej w zeznaniach. Powoli zaczynąło się ściemniać, a Haruno wciąż nie wróciła ze swojej "randki". Procenty mocno pobudziły we mnie odwagę. Gdyby teraz weszli na pewno spokojnie by się to nie skończyło i dostałaby solidną reprymendę. Może powinienem jej uświadomić, jak bardzo źle postępuje? Czeka ją kara. Wychyliłem kolejny kieliszek, gdy poczułem nagłe ukłucie w sercu. Zrobiło mi się ciężko na duszy. Zupełnie jakby moja podświadomość cierpiała. Jakbym poczuł się zdradzony. Cholernie przytłoczony....

_________________________________________________
TADAM! Troszkę trzeba namieszać, bo co to by było gdybym nie mąciła w ich relacjach. ;D Komentujcie ja wam się podobało ! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

© Agata | WS
x x x x x x x.