Nowy rozdział - 0 %
Korekta -

/watch?v=u25oiVLDMBs'}]}" >

poniedziałek, 5 czerwca 2017

10. Ruszyła ekipa ratunkowa

Całą drogę praktycznie przejechaliśmy w ciszy..Jednym z moich powodów był fakt, że nie potrafiłam określić swoich uczuć. Do tego doszła sytuacja ze zniknięciem Hinaty co bardzo mocno mnie zaniepokoiło. Wprawdzie nie słyszałam całej rozmowy Sasuke z Naruto, a brunet określił ich pogawędkę jako dość "nieracjonalną" czułam, że coś jest nie tak. Kątem oka zerknęłam na spiętego Uchihe, który mocno zaciskał dłonie na kierownicy. W geście zdenerwowania rozłożyłam dłonie na swoich kolanach, aby choć odrobinę uspokoić ich drżenie. - Nie myśl tyle. Naruto może i jest nieobliczalny i narwany, ale jeśli mu na niej zależy, a wygląda na to, że tak jest.. nigdy nie pozwoliłby jej od tak zniknąć. - jego głos sprowadził mnie do rzeczywistości. Odpowiedziałam mu tylko milczeniem.
Podjechaliśmy pod dom blondyna. Otworzyłam drzwi samochodu, a przed moimi oczami ukazał się koszmarny widok. Już wcześniej ogród nie cieszył oka, jednak teraz wyglądał jakby przeszła przez niego niemała wichura. Zwinnym, szybkim krokiem przeskoczyliśmy połamany krzaczek, który leżał na chodniku przed frontowymi drzwiami. Błyskawicznie mój mózg zaczął chłonąć bałagan w pomieszczeniu, który przetwarzał w najgorsze możliwe scenariusze. Podłogę zdobiły rozbite kawałki szkła i jak można było dojrzeć również droga, zdobiona porcelana. W każdym kącie walały się chaotycznie rozrzucone przedmioty. Nie mógł to być włam, ponieważ nie wyglądało, aby złodzieje wynieśli cokolwiek cennego z mieszkania. Właściwie wszystko zostało doszczętnie zniszczone. Na środku salonu krążył poddenerwowany mężczyzna, próbując uspokoić przyśpieszony oddech. - Sasuke! - krzyknął zaglądając w naszym kierunku. Dopiero, gdy podszedł bliżej dojrzałam jego podbite oko.  - Sakura? - niepewnie mi się przyjrzał. - Spotkałem ja po drodze.. - rzucił na odczepne Sasuke. Zaglądałam w jego kierunku nie dowierzając. Gorszej wymówki nie mógł wymyślić. Przecież to oczywiste, że w środku nocy zamiast spać, wędruję sobie bogatymi uliczkami. O dziwo chłopak był tak zdenerwowany, że nawet nie zastanawiał się nad sensem tych słów. - Co się stało Naruto ?! Gdzie jest Hinata - przerwałam lekko zirytowana. Oboje wpatrywaliśmy się w jego zakłopotaną twarz, która w jednej chwili wyrażała tysiące różnych emocji. - Ja.. - zaczął jąkając się. - Mów głąbie! - ponaglił go równie podenerwowany Sasuke. - Spaliśmy w łóżku, gdy po mieszkaniu rozniósł się dzwonek do drzwi. Niechętnie zgramoliłem się z wyrka, by zobaczyć kogo niesie o takiej godzinie. Szczerze sądziłem, że to ty Sasuke, znów nie mogłeś spać i przyszedłeś do mnie..  - opowiadał mocno zagłębiając się w przebieg wydarzeń.
" Obudził mnie dziwny hałas na dworze, by po chwili ktoś natarczywie nadużywał mojego dzwonka do drzwi. Nie chciałem obudzić Hinaty, dlatego zwinnie wyciągnąłem ramie spod jej śpiącego ciała. Wyglądała ta pięknie i niewinnie. Powieki przysłaniały jej zmęczony oczy, a włosy delikatnie opadały na policzek. Opuszczając sypialnię przeczesałem dłonią swoje rozczochrane włosy poprawiając osunięte bokserki. Uśmiechnąłem się na myśl naszej wspólnej nocy. To niesamowite jak bardzo do siebie pasujemy. Z szerokim uśmiechem zbliżyłem się do drzwi. - Ten Sasuke, nigdy nie wie kiedy ma przyjść ze swoimi problemami - wymamrotałem otwierając je. Jakie było moje zdziwienie, gdy do pomieszczenia momentalnie przedarł się obcy mężczyzna. Miał włosy dłuższe nawet od Itachiego! Spięte w kucyk. Jego szare oczy po prostu pożerały mnie na miejscu. Zanim zdążyłem ogarną sytuacje, znalazłem się na ziemi. Był szybki.. Nie zdążyłem się obronić dlatego przyjąłem prawego sierpowego na twarz. Lamus ze mnie. Reszta potoczyła się bardzo szybko. Usłyszałem płaczliwy głos Hinaty, który przykucnęła przy mnie przez moment. Miała na sobie tylko moją za dużą dla niej koszulkę. Teraz po tych pięknych policzkach spływały tylko łzy. Ktoś szarpnął ją za ramię ciągnąć w stronę drzwi. W pomieszczeniu dojrzałem trzy sylwetki. - Hinata! Jestem rozczarowana! Jak mogłaś nam to zrobić. - krzyczała kobieta. Nie dojrzałem wszystkiego ponieważ jedną dłonią zakrywałem obite oko. - Kim jesteście do cholery?! I dlaczego krzywdzicie Hinatę?! - podniosłem się mocno zdenerwowany. Właśnie obcy mi ludzi zamierzali zabrać mi kobietę mojego życia. - Jestem jej matką, a ty więcej się do niej nie zbliżysz zboczeńcu! - kobiecy głos obijał się w mojej głowie. Wszystko potoczyło się momentalnie. Wyprowadzili Hinatę. Rzuciłem się w ich kierunku, jednak samochód już ruszał z piskiem opon... "
- Pobiegłem za nimi .. jednak nie dałem rady - wydyszał blondyn lekko się już uspokajając.
- Wiedziałam, że tak może się w końcu stać, ale nie sądziłam, że tak szybko - zamyśliłam się. Czułam, że ucieczka Hinaty nie skończy się na zapomnieniu o sprawie. Ona musi z nimi porozmawiać i nareszcie się postawić. Kocha tego chłopaka, dlatego wierzę, że odnajdzie w sobie tyle odwagi. - Naruto! Doprowadź się do porządku. Masz wyglądać elegancko. - napomniałam go wprowadzając zimną krew. Ci mężczyźni kompletne nie wiedzieli jak walczyć o swoje. - Co masz na myśli Sakurka ? - spytał niepewnie. - Chyba nie zamierzasz odpuścić ? Wybierzemy się do państwa Hyuuga. - skomentowałam pewna siebie. Kto jak kto, ale Hinata to moja najlepsza przyjaciółka. Dobrze wiem, że ona by mi pomogła w potrzebie, dlatego ja nie zamierzałam jej zostawiać na pastwę tego roztrzepanego Naruto.
_____
Kątem oka zerkałem na spokojną twarz różowowłosej. Oparła się o bok fotela łapiąc ciepło promieni słońca. Dochodziło południe, a od paru godzin byliśmy już w trasie. Nie sądziłem, że jest w stanie być taka spontaniczna. Prawda, zaskakiwała mnie od dłuższego czasu, ale czuję, że chcę poznawać ją jeszcze bardziej. W każdym szczególe. Właściwie, to nie wiem kiedy zaczęła mnie tak bardzo fascynować. Już nie tylko od strony fizycznej, ponieważ tą doskonale już odkryłem. Jest zupełnie taka jak ja. Dobrze wie, czego potrzebuje i oczekuje od mężczyzn.
Zostały nam jeszcze dwie godziny drogi. Nie ukrywam, sam byłem już zmęczony. Całą noc przespałem na kanapie, a do tego od wczesnego rana jesteśmy w drodze.. Jak na zawołanie ukazał się znak zjazdu na postój i dość skromną restaurację. Już dawno wyjechaliśmy z jakiegoś większego miasta, mijając za oknem tylko pola i lasy, od czasu do czasu przerywane drobnymi pobocznymi knajpkami. Haruno zupełnie nie zareagowała na zatrzymanie się pojazdu, co było mi nawet na rękę. Chciałem odpocząć, a nie należała do cichych osób. Zupełnie jak Naruto. Spał na tylnych siedzeniach z wyciągniętymi nogami na bocznej karoserii. Nie czekając udałem się do budynku. Jak przewidziałem wnętrze nie było przepełnione przepychem. Stoliki były proste, drewniane okryte tylko beznadziejnymi obrusami. Pieprz i sól to jedyne co się na nich znajdowało. Towarzystwo skupiało się głównie na mężczyznach popijających solidne kufle piwa. Rozpiąłem guzik swojej ciemnej koszuli, którą ubrałem z rozkazu naszej różowej królowej. Nie mogłem prezentować się jak zwykły jak to nazwała w mieszkaniu "chuligan", czy "złodziejaszek". Uśmiechnąłem się na tę myśl.
Skierowałem się w stronę barku ignorując podejrzliwe spojrzenia. - Trzy mocne kawy - rzuciłem chłodno do kobiety ubranej w firmowy uniform. Tak mogłem przypuszczać, jednak nie byłem do końca przekonany czy powinny być tak mocno wydekoltowane. Przyjrzała mi się uważnie posyłając zalotny uśmiech. Dobrze znałem takie uśmieszki. Płeć damska est taka prosta. Mógłbym zostać profesorem od spraw odczytywania oczekiwań i chęci kobiet. Ta oczywiście nie była wyjątkiem. Te delikatne gesty bawienia się kosmykiem włosów. Intensywny wzrok wpatrujący się w moje tęczówki. Kokieteryjny uśmiech i oblizywanie wargi. Tak proste triki, z którymi spotykałem się praktycznie codziennie. Jednak tym razem nie miałem ochoty na żadne podchody. Oczywiście, nie miała na co liczyć. - Ja poproszę z mlekiem - usłyszałem melodyjny głos i postać, która przystanęła obok mnie. Stała taka niewinna, z delikatnie rozczochranymi włosami od spania. Zupełnie niewzruszona kobietą za ladą i otoczeniem, które wręcz rozbierało ją wzrokiem. Doskonała sytuacja, żeby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. - Wracaj do samochodu kochanie, zaraz do Ciebie przyjdę - wysiliłem się na ciepły ton głosu całując oszołomioną Sakurę w czoło. Jej policzki zrobiły się tak dziecinnie czerwone. Oszołomiona skinęła głową łapiąc dwie saszetki cukru. Wyminęła mnie pustym wzrokiem wędrując w stronę wyjścia. Sam odebrałem gorące napoje od widocznie podirytowanej pracownicy. Z szatańskim uśmieszkiem opuściłem "lokal".
Siedziała na fotelu tam gdzie ją ostatni raz zostawiłem. Cała czerwona wpatrywała się w przednią szybę. - Twoja kawa - wyciągnąłem dłoń z gorącym napojem, który momentalnie odebrała. Jak obudzona z transu podziękowała mi tak delikatnym dziewczęcym tonem.
- Wszystko w porządku ? - zapytałam z kpiącym uśmiechem. Zawsze doprowadzał ją do szału. Lubiłem to. Jak się denerwuje jest urocza. - Tak - uraczyła mnie ciepłym uśmiechem. Zaskakująca. - Sakurcia! Opaliłaś się chyba! Jesteś cała czerwona na twarzy! - zaśmiał się Naruto podnosząc do pozycji siedzącej. - Naruto !!! - krzyknęła po chwili wybuchając głośnym śmiechem. Tej kobiety naprawdę nie potrafię rozgryźć.
_________
Mój boże. Sakura! Dałam się tak łatwo zawstydzić. Zupełnie nie wiem dlaczego. Normalnie odpyskowałabym mu swoim ciętym językiem, bądź spojrzała spod byka. Robisz się słaba dziewczyno. Nie potrafię określić co dzieje się z moim ciałem, gdy ten jeden mężczyzna na mnie patrzy. Mówi do mnie.. Ton z jakim się do mnie zwraca.. Wariuję! Resztę drogi starałam się nie zwracać na siebie uwagi, by jak to tylko jeszcze możliwe zakryć swoje zakłopotanie. Na moje szczęście ujrzałam już dobrze znane mi tereny. Właśnie wjechaliśmy na ogromną posiadłość Hyuuga. Owszem. Mieszkała na wsi, ale to wcale nie oznaczało to, że należała do najbiedniejszych rodzin. Wręcz przeciwnie. Działalność gospodarcza Hyuuga była tu bardzo dobrze znana. Każdy kto chciał choć zaistnieć w tej branży powinien znać jej rodziców. Ku naszym oczom rozciągały się ogromne dobrze zagospodarowane hektary pól, po których poruszały się najdroższej jakości traktory i inne wszelkiej maści urządzenia, których zastosowania nawet nie znałam. - Skręć tutaj - wskazałam dłonią pobliskie skrzyżowanie nawigując Uchihe. Mamrotał tylko coś niesłyszalnego pod nosem. Oczywiście, nie podobało mu się, że musiał robić co mu karzą. Ah ta jego duma kiedyś go zagubi. Uśmiechnęłam się pod nosem. Wjechaliśmy na posiadłość ogromnego gospodarstwa. Naruto podniósł się do pozycji siedzącej poprawiając lekko wygniecioną koszulę. - Zaczekajcie w samochodzie - pouczyłam ich zauważając mężczyznę, który odprowadzał konia do stajni. Bardzo dobrze go znałam.
- Sakura? - skierował się niepewnie w moim kierunku. - Neji ! - uśmiechnęłam się ściskając jego dłoń na powitanie, na co on pociągnął mnie mocno przytulając. - Dawno się nie widzieliśmy. Jesteś jeszcze piękniejsza, niż cię ostatnio widziałem - zaśmiał się wypuszczając z objęć. - Hinata jest w domu ? - skierowałam rozmowę na właściwy tor. - Ta.. Nie wyszła dziś jeszcze z pokoju. - podrapał się zakłopotany po głowie. Już otwierałam usta, by coś dodać jednak przerwał mi hałas zza pleców i widok zdenerwowanego Naruto, który właśnie biegł w naszym kierunku.
- Głąbie! Zatrzymaj się! - krzyknął za nim zdenerwowany Uchiha. Nie wyglądało to najlepiej! Mój plan zakładał, że Naruto przedstawi się jej rodzinie z tej dobrej strony, a on właśnie zamierzał uderzyć jej kuzyna! Zamknęłam oczy by nie widzieć tej makabrycznej porażki, gdy ciało blondyna zatrzymało się przed nami pod wpływem uścisku bruneta. W ostatniej chwili udało mu się go pochwycić! - Chcesz mi oddać ciamajdo ? - zaśmiał się starszy Hyuuga. - Gdybym tylko mógł, roztrzaskałbym ci ten pusty łeb - odezwał się zaborczo Uzumaki. - Uspokój się Naruto, tak nic nie wskórasz - pouczył go Sasuke, który chyba dobrze poznał moje intencje.  Na jego słowa blondyn odrobinę się uspokoił taksując Nejiego wzrokiem zabójcy.
- Jeśli zostawię was tu samych, nie pozabijacie się ? - spytałam błagalnym głosem składając dłonie. - Nie mogę Ci tego obiecać Sakurka - usłyszałam głos Naruto, który oberwał właśnie w głowę z ręki Sasuke. Fuknął zdenerwowany w jego kierunku. - A ty jesteś jego opiekunką ? Gdzie zgubiłeś spódniczkę? - zaśmiał się Neji. Odetchnęłam ciężko, gdy to Uzumaki trzymał teraz nabuzowanego Uchihę. - Czy mogę wiedzieć, co tu się dzieje ? - usłyszałam mocny męski głos po czym wszyscy odwrócili się w tym samym kierunku. Jak zwykle opanowanym, dostojnym krokiem zmierzał do nas ojciec Hinaty. - Naruto! To twój przyszły teść - szturchnęłam oszołomionego chłopaka łokciem. Natychmiast doprowadził się do porządku stając prosto.
- Witam nazywam się Na.. - zaczął wyciągając dłoń w jego kierunku. Ten jednak wyminął go zwracając swoją uwagę na mnie. - Dzień dobry Sakuro , co cię do nas sprowadza? Myślałem, że wyjechałaś. - mówił ciepłym ojcowskim głosem. - Witam Panie Hyuuga. Tak, właściwie to przyjechałam z Panem porozmawiać - uśmiechnęłam się słodko. Pewnie, że to zawsze działało! Jak bezbronny uśmieszek małej dziewczynki nie mógł rozmrozić lodowatego serca.
- Jeśli macie na myśli powrót ,Hinaty do Tokio i mieszkanie pod jednym dachem z tym .. - zlustrował Uzumakiego od dołu do góry zatrzymując się na jego zakłopotanym spojrzeniu. - z tym.. nieokrzesanym małolatem. To moja odpowiedź wciąż brzmi NIE... Szkoda waszego zachodu. - odpowiedział przybierając poważną minę. To nie będzie dla mnie proste zadanie.. Teraz to ja miałam ochotę się na nich wszystkich rzucić, by się opamiętali.



________________________________________
Mam nadzieję, że się podobał i zapraszam do śledzenia ich dalszych losów. Czy Pan Hyuuga łatwo się ugnie? A może porwą Hinatę i uciekną? ;D Jaką taktykę obierze Sakura i jaką rolę zagra w tym wszystkim Sasuke.  Walcz Naruto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

© Agata | WS
x x x x x x x.