niedziela, 7 stycznia 2018

26. Kobieta zmienną jest

2 komentarze:


           

Czułam jak zaczynają pocić mi się dłonie. W samochodzie panowała grobowa cisza i dość dziwna atmosfera. Nikt nie miał odwagi wydusić z siebie ani jednego słowa. W takich chwilach zaczynałam się zastanawiać, czy postąpiłam właściwie? Może dałam ponieść się emocjom i przyjechałam pod wpływem nacisku z każdej strony. Położyłam dłonie na kolanach, niepewnie zaciskając palce na materiale sukienki.
            Przyglądałam się mijającemu miastu, które pogrążone w ciemności nabierało niepowtarzalnego charakteru. Oświetlone witryny sklepowe, raz po raz przechadzające się pary i te ogromne wieżowce odbijające blask księżyca. Choć chciałam w pełni skoncentrować się właśnie na tym krajobrazie, moje myśli wciąż skupiały się na tej krępującej sytuacji. Przerzuciłam wzrok na Itachiego, który całą swoją uwagę kierował na drogę. Nie w głowie było mu zagadywanie pasażerów w czasie jazdy, tym bardziej, że przejechał już niezły kawał drogi przywożąc mnie do Tokio. Znów miałam wrażenie, że jestem dla kogoś utrapieniem.
            Następnie zwróciłam swoją uwagę na Izumi, która mimo zmęczenia dzielnie starała się utrzymać oczy otwarte. Wiedziałam, że jest tu dla mnie i chce wspierać mnie ze wszystkich sił. Widok jej opadających powiek, a następnie natychmiastowe ich otwieranie spowodowało, że na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Byłam jej niezmiernie wdzięczna.
            Przede wszystkim jednak starałam się nie myśleć o tych ciemnych tęczówkach, które przeszywały mnie całą drogę. Czułam, jak pożera mnie wzrokiem. Jakby chciał wedrzeć się do moich myśli, pochłonąć mnie całą. Ciężar jego spojrzenia wisiał nade mną przytłaczając mnie w tym małym miejscu. A ja nie miałam drogi ucieczki. Kątem oka spojrzałam na Uchihę, który oparty łokciem o drzwi samochodu, wydawał się mocno nad czymś myśleć. Jego wzrok wpatrzony był we mnie. Pełny pożądania i dziwnej ciekawości. Przełknęłam ślinę, niemal natychmiast odwracając się w stronę okna.

czwartek, 7 grudnia 2017

25. Jesteś dla mnie ważny

4 komentarze:



Nie wiem jak długo ukrywałam się w laboratorium. Stało się ono moim azylem, do którego nie wchodził nikt poza Izumi. Z całych sił starała się mnie pocieszać, choć sama wiedziała, że tego, co się wydarzyło nie można ładnie ubrać w słowa. W jej oczach dostrzegałam żal i złość. Nie rozumiała, dlaczego Itachi postanowił postawić mnie pod murem. Przez moment sama wyklinałam w myślach bezmyślność tych działań, choć w głębi wiedziałam, co nim kierowało.
            - Dlaczego mi nie powiedziałaś? – Przyjaciółka założyła ręce na biodra, przechylając głowę lekko w bok. Jej wzrok był karcący, a jednocześnie pełen empatii. Nie potrafiłam jej odpowiedź na to, wydawałoby się, proste pytanie. Przecież obdarzyła mnie zaufaniem i nigdy nie dała mi powodów, dla których mogłabym jej nie zaufać, więc dlaczego kłamałam? – Sakura – wypowiedziała moje imię, wypuszczając ciężko powietrze.
            - Przepraszam cię – wyrzuciłam z siebie słowa, które jako pierwsze nasunęły mi się na język.
            - Przecież wiesz, że wspierałabym cię mimo wszystko. – Izumi spokojnie opuściła dłonie wzdłuż ciała, robiąc kolejny krok bliżej mnie.
            - Chyba po prostu było mi wstyd. Nie chciałam, by wszyscy oceniali mnie tylko przez pryzmat Uchihy. „Dziewczyna, która chciała wybić się na jego łóżku”.  – Czułam, jak słowa blokują się pod wpływem narastającego szlochu. Zakryłam twarz w dłoniach, by ukryć swoją bezradność.
            - Nikt nie powinien cię tak osądzać. – Poczułam, jak kładzie dłonie na moich ramionach, zaciskając delikatnie palce.