Nowy rozdział - 0 %
Korekta -

/watch?v=u25oiVLDMBs'}]}" >

poniedziałek, 5 czerwca 2017

04. Zaznaczona

Cholera – zakląłem w myślach. Naruto nigdy nie wie kiedy ma mi przeszkodzić, jeszcze chwila i byłaby moja. Naburmuszony wracałem w kierunku swojego biura. Już dawno nie miałem kobiety w swoich objęciach. Potrzebowałem tego. Czy to źle? Chciałem zaspokoić napięcie, które spowodowała we mnie różowowłosa. Zrezygnowany doszedłem pod budynek mojej firmy. Błądząc myślami po ciele Sakury skierowałem się w stronę windy naciskając ostatni przycisk. Niestety ku moim oczekiwaniom drzwi zamiast się zamknąć ponownie się rozchyliły. Podnosząc głowę ujrzałem przyjaciela, który gestem ręki w ostatniej chwili je otworzył. – Ty młotku , mogłeś zaczekać na drugą windę. – rzuciłem widząc jak zasapany blondyn wchodzi do małego pomieszczenia. Od razu było po nim widać że biegł, aby dogonić zamykające się drzwi. –Chciałem z Tobą pogadać- podniósł głowę w moim kierunku. Wyprostował się biorąc głębszy wdech. Uspokoił swoje dudniące serce. – Sakura to niesamowita kobieta co ? – zaczął rozmowę. Kątem oka skierowałem na niego wzrok. – Idziemy dziś uczcić nasz sukces. Shikamaru i reszta osób z naszej firmy. Zamierzamy bawić się dziś do rana. – uśmiechnął się szeroko. – Odpadam – odparłem myśląc nad zaplanowanym przeze mnie wieczorkiem z różowowłosą w biurze. Moje ciało znów napięło się energicznie na samą myśl do jakich rzeczy zdolna byłaby ta pozornie krucha istotka. – Musisz tam być – dojrzałem grymas na twarzy przyjaciela. – Nawet pracownicy Saia tam będą i Sakurka i Ino, a nawet ... - nie dokończył ponieważ gdy tylko winda się otworzyła ruszyłem przed siebie nie zwracając na niego uwagi. Byłem zły na kobietę. Nie taki miałem plan. Czy ona nie zamierzała mi powiedzieć że nie przyjdzie ? Frustracja zapanowała w moich myślach. –To znaczy że będziesz? Restauracja Sukiyabashi ! Do zobaczenia – krzyknął gdy moja sylwetka znikała już za rogiem ściany. Zasiadłem wygodnie w swoim obrotowym fotelu dokładnie wszystko analizując. Nie ma mowy bym dzis skupił się na pracy. Stukałem nerwowo o blat biurka. Moje ciało ogarniała roznosząca energia. Ekscytacja a zarazem pożądanie, które trzymało się we mnie od rana. Pograła sobie ze mną. Zakląłem w myślach. Pokażę jej z kim stanęła twarzą w twarz. Wypuściłem ciężko powietrze. Chwyciłem za telefon. 'Przyjdę' odpisałem krótko blondynowi.
____________________
Oparłem się wygodniej na fotelu poluzowując krawat. Po biurze rozniosło się energiczne pukanie poczym drzwi otworzyły się. Wyrwałem swój wzrok z zamyśleń unosząc go na osobę, która wdarła się do pomieszczenia. –Przyniosłam dla Pana kawę – odparła dziewczyna o krwisto czerwonych włosach. Jak zwykle o tej godzinie Karin przynosiła mu kawę poczym jak zawsze starała się zwrócić na siebie uwagę. Przysiadła na moim biurku tym razem znacznie pewniejsza siebie. –Niewyspany ? – spytała kusząco się uśmiechając widząc moją nieco pogniecioną koszulę. – Można tak powiedzieć – rzuciłem upijając łyk kawy. Spokojnie spojrzałem na zarzucone na siebie nogi kobiety jakby taki widok niepodważalnie mi się należał. Nie mogłem zarzucić, że Karin nie była atrakcyjną kobietą. Ewidentnie musiała dojrzeć mój zainteresowany wzrok ponieważ delikatnie i z precyzją przesunęła się bliżej środka blatu szczegółowo zasłaniając mi dokumenty i laptopa. – Znam sposób na rozluźnienie Panie Uchiha – wyszeptała mi do ucha. Wiedziałem doskonale co chodziło w tej chwili po jej głowie. Mimo iż nie traktowałem jej poważnie moje ciało zaczynało się napinać. Czy my naprawdę nie mamy na to wpływu ? Szybkim ruchem przeczesałem pare razy dłonią swoje włosy starając się wybudzić z tego stanu. Niestety, Karin nie zamierzała dziś ustąpić czując, że to jest moja chwila słabości. Do moich uszu doszedł dźwięk opadającej szpilki poczym stopą zaczęła jeździć po moich spodniach niebezpiecznie zbliżając się do napiętego już miejsca. Przez moją głowę przeleciało kilka absurdalnych myśli. Na wspomnienie dzisiejszego poranka i ogarniająca mnie złość na Haruno. Podniosłem się z fotela i jednym ruchem wplotłem ręce w jej czerwone włosy. Ścisnąłem ją mocniej odwracając od siebie. Jej kusa spódniczka pozwalała dostrzec wydostające się w tej pozycji pośladki. W jednej chwili zsunąłem z siebie spodnie i bokserki. Czułem, że tego potrzebuję. Jakby natura mówiła, że to co jest na wyciągnięcie ręki mi się należy. Nie traktowałem jej poważnie, była tylko na zaspokojenie mojej chwilowej pasji. Jedną ręką przycisnąłem ją do blatu biurka a drugą przysunąłem do siebie jej biodra. Płynnym ruchem wszedłem w nią poruszając się energicznie. Poczułem jak przyjemność ogarnia moje ciało. Ścisnąłem mocniej ręce na jej ciele nie zważając na jej cichy jęk bólu. Jakby wszystko co siedziało w mojej głowie w jednej chwili wyparowało. Usłyszałem jej spazmatyczne odgłosy, który roznosił się echem po pomieszczeniu. Czy było ją słychać na korytarzu? Nie obchodziło mnie to teraz. Coraz szybciej i mocniej poruszałem się w niej przyciskając jej biodra do swoich. Czułem jak zbliża się moment niesamowitej przyjemności, poczym zastępuje ją ulga. Zaspokajając swoje potrzeby odsunąłem się od kobiety ponownie się ubierając. Poprawiłem krawat poczym skierowałem się w stronę okna. – Możesz już odejść Karin – rzuciłem w jej stronę nie zaszczycając jej swoim spojrzeniem. Ta kobieta nie była dla mnie nic warta. Zaczerwieniona pozbierała się poczym z cichym – Dziękuję – opuściła mój gabinet. Nie wiedząc dlaczego znów myślami powróciłem do różowowłosej. Mimo, iż takie chwilowe przygody z kobietami były dla mnie na porządku dzienny nigdy nie przejmowałem się tym zanadto. W tym momencie jednak odniosłem wrażenie, jakbym popełnił największy grzech swojego życia. Czy zżerało mnie poczucie winy? Nie potrafiłem tego określić. Ta Haruno mieszała mi w głowie.
____________________
Znudzona przerzucałam kanały w telewizji raz po raz zajadając łyżkę lodów truskawkowych wprost z opakowania. Spojrzałam na zegarek, minęło dopiero 20 minut odkąd wysłałam smsa do Ino. ' Babskie popołudnie, musimy pogadać ' . W jednej chwili odpisała mi że będzie do pół godziny. Miałam koszmarny mętlik w głowie. Głupi Uchiha. Czy on musiał mi naprawdę tak bardzo komplikować moje życie, które chciałam zacząć od początku. Właściwie to była moja wina, sama poddałam się w jego ręce już na imprezie. Zaczynałam się tylko martwić czego ja tak naprawdę oczekuję. Samych przyjemności, zapomnienia czy uczucia, które już raz mnie zdradziło? Z zamyśleń wyrwało mnie pukanie a następnie otwieranie drzwi. –No ładnie – odpowiedziała przyjaciółka przekraczając próg mojego mieszkania gdy ja w najlepsze pałaszowałam z łyżką po lodach w buzi. – Widzę, że to jakaś poważna sytuacja – odparła z uśmiechem spoglądając na mnie z niedowierzaniem. – Jest już popołudnie a ty siedzisz w dresie przed telewizorem zajadając lody ? Już wiem ! BINGO. To wina jakiegoś faceta. – krzyknęła stukając się otwartą dłonią w czoło. Uniosłam w zdziwieniu brwi szeroko otwierając oczy. Czy ze mnie można czytać jak z otwartej książki ? W jednej chwili czułam że zaczynam się czerwienić. Przysiadła na kanapie naprzeciwko mnie poczym drugą łyżką zaczęła również zajadać truskawkowe pyszności. W tym momencie czułam jak łączy się ze mną przyjacielską więzią. Ino była tą, która nigdy nie zostawiała mnie w potrzebie. – Opowiadaj kim on jest – zaczęła przejęta. – Wiesz.. nie wiedziałam jak mam jej to powiedzieć. – Chyba się zadłużyłam – rzuciłam natychmiast poczym skrępowana zakryłam twarz w rękach. –To cudownie ! – krzyknęła Yamanaka. Spojrzałam na nią zdezorientowana. Liczyłam raczej na słowa typu uważaj abyś znów źle nie trafiła. Mimo moich domysłów przyjaciółka była cała w skowronkach. – Zacznij nowe życie Sakura, poznaj jakiegoś faceta bo zasłużyłaś, aby mieć kogoś u boku. – Tylko widzisz.. Ja nie wiem czy jestem gotowa na kolejny krok – odetchnęłam ciężko. – Poza tym nie wiem czy on nawet myśli podobnie jak ja. A jeśli znów się zawiodę.- dodałam zwieszając głowę w dół. – Spójrz na mnie dziewczyno – jej ton się zmienił na bardziej stanowczy. Z rozkazu uniosłam wzrok na jej błękitne tęczówki. – Nie możesz bać się chcieć – rzuciła w moim kierunku. Widząc jak zamierzam coś powiedzieć uciszyła mnie wskazującym palcem. – Posłuchaj mnie piękna. Masz w sobie coś co sprawia, że każdy facet odwraca się za Tobą. Nie tylko wygląd. Jesteś cudowną i skromną osobą. Jeśli on by tego nie dostrzegł to jest kompletnym dupkiem. Poza tym. Czy masz coś do stracenia ? Chyba nic. Więc weź w garść swoje życie bo sama dobrze wiesz jakim powinno iść torem. . Słucham zaczarowana słów, które obijały się w mojej głowie. Pozytywna energia, którą Ino starała się mnie zarazić zaczynała przepływać przez moje ciało. Ino ma rację. Nie chcę żyć w tle swojej przeszłości. Czas abym i ja podniosła wysoko głowę i goniła za marzeniami. Rzuciłam się w stronę przyjaciółki mocna ją ściskając. –Jesteś najlepsza – wyszeptałam. –Dowiem się kim jest ten szczęściarz ? – spytała na co ja na razie nie chciałam udzielać odpowiedzi. Rozumiałyśmy się bez słów dlatego też nie wnikała na razie w moją słodką tajemnicę. Ale dobrze wiedziałam, że prędzej czy później będzie musiała się dowiedzieć.
____________________
Spokojnymi ruchami przetarłem jeszcze raz lekko już wilgotne włosy. Wchodząc do sypialni zatrzymałem wzrok na dużej dębowej szafie. Dochodziła godzina 19. Powinienem zacząć się zbierać, ponieważ dojazd do tej restauracji zajmie mi jakieś 20 minut. Narzuciłem na siebie ciemną zapinaną koszulę, a na czerwone bokserki naciągnąłem czarne jeansy. Jak zwykle wolałem prezentować się w ciemnych ubraniach. Czułem, że jest to bardziej praktyczne i nie będę rzucał się w oczy. O jak bardzo bym chciał. Rozglądałem się ostatni raz po mieszkaniu czy aby na pewno pozamykałem wszystkie okna. Jeśli mam siedzieć tam do późna nie chciałbym zastać ostatecznie pustego pomieszczenia bądź zalanego ewentualnym deszczem. Mieszkanie mogło wydawać się ogromne, a starannie zaprojektowane wnętrza bardziej przestronne. Nie popadałem w skrajność jednak nie czułem też potrzeby życia w skromnej biedzie kiedy miałem pieniądze. Jednak obnoszenie się z tym w prosty sposób nie leżało w moim guście. Miałem zamiar się napić dlatego też zostawiłem swój samochód w garażu. Pogoda nie była jednak zbyt słoneczna, więc zdecydowałem się złapać taksówkę.
____________________
Otworzyłem drzwi wchodząc do przytulnego pomieszczenia. Nie wyglądało to na restaurację pięciogwiazdkową, przypominała wystrojem bardziej skromne pomieszczenie jednak nie była też prostacka. – Sasukeee ! – dojrzałem blondyna podnoszącego się z krzesła. Ale wstyd. Czy on nigdy nie wie jak zachować się w miejscach publicznych ? Beznamiętnie skierowałem się w jego stronę czując obcy wzrok na sobie. Zajmował narożną kanapę z szerokim stołem. Obok niego znajdował się Shikamaru z zarzuconymi ze znudzenia rękami za głową. - Zaraz powinna zjawić się reszta. – dodał szeroko uśmiechnięty Naruto. Zająłem miejsce naprzeciwko zasiadając na krześle. Nie potrzebowałem zbyt dużej wygody do picia alkoholu. Rozmawialiśmy na temat przyszłych planów naszej firmy. Nie trwało to jednak długo, gdyż po chwili Uzumaki ponownie podniósł się z miejsca machając ręką w geście przywołania osób do stolika. – Cześć – zaczął Sai ściskając moją dłoń. Przy nim stała pod ramię jego narzeczona Ino, która przywitała się ze mną delikatnym skinieniem głową i cichym – hej.
Mój wzrok przykuła najbardziej wyczekiwana osoba. Przewieszała swoją drobną torebkę przez ramię zajmowanego krzesła darząc wszystkich ciepłym uśmiechem. W zadumie wpatrywałem się w jej soczyście zielone tęczówki. – Sasori – usłyszałem nieznanego mi mężczyznę. Wprawdzie widziałem go jak rozmawiał z różowowłosą po konferencji, jednak nie mogłem go z niczym powiązać. – Sasuke – odpowiedziałem podając niechętnie rękę. Wyczułem również chłód w jego głosie. Czy on już miał ze mną problem ? Odprowadzałem go wzrokiem. Ku mojemu zdziwieniu zajął miejsce tuż przy mojej zdobyczy. Nie podobał mi się ten facet. Czy on nie wiedział, że ta kobieta jest już zaznaczona. Przecież ona jawnie miała wypisane na czole „nie dotykaj".
____________________
O dziwo atmosfera panowała bardzo wesoła. Może dlatego, że wypiliśmy już spore ilości alkoholu. Spokojnym wzrokiem zacząłem kalkulować sytuację. Wszyscy byli już nieźle wstawieniu, sam też ledwo skupiałem swój wzrok w jednym miejscu, który niespodziewanie zleciał na biust Haruno. Czułem, że zrobiło mi się ciepło. Czy to tylko alkohol ? – Sasuke się zarumienił! – krzyczał pijany Uzumaki. – to nie możliwe głąbie – spiorunowałem go wzrokiem. – Więc na co zerkałeś hmmm ? – drążył temat co ewidentnie mi się nie podobało. Miałem wykrzyczeć, że bardzo chętnie ponownie sprawdziłbym miękkość jej piersi ? Natychmiast wyrzuciłem te absurdalne myśli z mojej głowy.
Spojrzałem ponownie w kierunku dwóch kobiet, które rozmawiały ze sobą pełne pozytywnych emocji. Nie potrafiłem dokładnie wsłuchać się w dyskusję, ponieważ mój wzrok utkwił na czerwonowłosym mężczyźnie. Przyglądał mi się z mordem w oczach. Jeszcze nic nie zrobiłem. Zachowywał się niczym jej ojciec sprawdzający z kim wychodzi dziś jego jedyna córeczka. Zaśmiałem się pod nosem popijając kolejny kieliszek.
„Pytanie czy zadanie" – wysłałem smsa pod numer, który wcześniej zdążyłem sobie zanotować. Nigdy nie przychodzę nieprzygotowany. Do naszych uszu doszedł dźwięk telefonu. Spojrzałem w kierunku przepraszającej różowowłosej zerkającej na swój wyświetlacz. Jej twarz zrobiła się zarumieniona i wyrażała teraz zdumienie.
Jej wzrok przystanął na mnie. W jednej chwili powiązała nieznany numer z moim zadziornym uśmieszkiem.
„W co ty grasz Uchiha?" – dostałem wiadomośc zwrotną.
„Pytanie czy zadanie ?" – byłem uparty. Miała po prostu wybrać, a ona jak to ona musiała drążyć temat.
„Pytanie" – przeczytałem po czym mocno skupiłem wzrok by trafić w odpowiednie klawisze.
„Jak radzisz sobie z pożądaniem?" – zapytałem rozpinając jeden guzik koszuli. Robiło się naprawdę gorąco. Alkohol działał cuda.
„Nie narzekam, ale widzę, że ty masz z tym problem ?" – zachichotała pod nosem.
„Mógłbym mieć każdą. Swoją drogą, dlaczego Twój znajomy patrzy na mnie jakby chciał mnie zabić?".
„Nie dopuszcza do mnie zagrożeń" – odpisała.
„Czujesz się przeze mnie zagrożona ? Nie bój się, to nie boli. Mogę sprawiać Ci tylko przyjemność". Nastała dłuższa cisza. Miałem czas by popić kolejnego kieliszka i pooglądać zaczerwienioną twarz Sakury. „Chyba z nim nie sypiasz co ?" – dodałem natychmiast gdy te okropne myśli nawiedziły moją głowę. Nie wyobrażałem sobie mojej Sakury z jakimś innym fagasem.
„Dlaczego tak bardzo Cię to interesuje" – podnosiła mi ciśnienie. Jeszcze ten jej arogancki uśmiech.
„Nie zgadzam się, by dotykał Cię ktoś inny niż ja" – zezłościłem się.
Nie odpisała mi już nic. Oburzona wstała mimo zdziwienia swojej przyjaciółki. – Muszę do toalety – szepnęła by ją trochę uspokoić. Ta pokiwała jej znacząco głową i powróciła do rozmowy ze swoim narzeczonym. Postać różowowłosej zniknęła mi za ścianą. Zapiłem alkohol po czym również skierowałem się w kierunku toalety. Chwiejnym krokiem zaglądałem na drzwi. Była sama. Stała przed lustrem płucząc dłonie w wodzie. Wypuściła ciężko powietrze. Wyglądała jakby mocno nad czymś myślała. Opanowałem swój pijacki krok cicho podchodząc. Nie chciałem jej wystraszyć. Położyłem dłonie na jej odkrytych ramionach. Poczułem jak podskoczyła zaskoczona. Nie spodziewała się chyba, że ktoś poza nią może znaleźć się w tym pomieszczeniu. Zaglądała na mnie w odbiciu lustra. – Co tu robisz? To damska toaleta Sasuke – rzekła zrezygnowana próbując mnie wyminąć. Niestety. Na nią alkohol również miał niemały wpływ. Straciła równowagę poczym znalazła się z moich silnych objęciach. – Mówisz jedno, robisz drugie kwiatuszku – zaśmiałem się trzymając jej drobne ramiona. Złapała za moją koszulę by móc znów stanąć o własnych siłach. Jeden kosmyk włosów niesfornie opadł na jej twarz. Nieświadomie przejechałem palcem po jej policzku zahaczając go za ucho. Wplotłem dłoń w jej włosy zbliżając twarz. Nie oparła się. Nie odepchnęła mnie. Może nie miała już siły ze mną walczyć w tak błogim stanie. Wpiłem się w jej malinowe słodkie usta. Oddała pocałunek zamykając powieki. Co ja robię ? Z dnia na dzień sam siebie zaczynam zaskakiwać. Tak nie powinno się dziać. Kobieta nie mogła mieszać w mojej głowie. Oderwałem się od niej spoglądając na jej zdziwiony wyraz twarzy. – Ooo przepraszam – usłyszałem głos obcej kobiety. Widocznie przyszła za potrzebą. –Teraz jesteś już tylko moja. Zaznaczyłem Cię. – wyszeptałem do jej ucha po czym puściłem różowowłosą wychodząc z toalety – Zawsze mylę oznaczenia – podrapałem się po głowie mijając zawstydzoną kobietę...
____________________
Gorące dni w Tokio upływały w zawrotnym tempie. Praca pochłonęła mnie doszczętnie. A może sama dałam się jej pochłonąć by nie myśleć tylko o nim. Choć pytania, które kierowała co chwilę Ino w moim kierunku nie dawały mi zapomnieć. Chciała znać postępy w mojej sytuacji. Ale w jakiej sytuacji. Czy miałam odwagę przyznać przed przyjaciółką, że od naszego ostatniego dziwnego pocałunku 3 dni temu nie widziałam się z nim ani razu? Nie chciałam się pierwsza odezwać. A może bałam się, że nie podniesie słuchawki gdy zobaczy mój numer telefonu. Albo, że zostanę spławiona i wyśmiana. On też widocznie nie czuł potrzeby kontaktowania się ze mną. Odetchnęłam ciężko opierając się czołem o blat biurka. – Głowa mi od tego wybuchnie – pomyślałam opuszczając bezwładnie ręce. Do moich uszu dobiegł dźwięk telefonu w mojej torebce. – Kto znowu .. – rozdrażniona przetrzepałam jej zawartość w poszukiwaniu urządzenia. – Ino ? – spojrzałam na wyświetlacz zdziwiona. Wcisnęłam zieloną słuchawkę. Nie zdążyłam wypowiedzieć ani słowa ponieważ głos po drugiej stronie zaczął niczym nakręcona katarynka. – Cześć Sakura ! Nie przeszkadzam Ci ? Słuchaj mam do Ciebie ogromną prośbę. Mojej kwiaciarce przyśpieszył się termin porodu i leży w szpitalu a ja zostałam z tym wszystkim sama. – Ale powiedz o co chodzi – wtrąciłam się jej w zdanie. – Strojenie na tą imprezę charytatywną pojutrze. Kompletnie zapomniałam. Oparłam się wygodniej w fotelu zastanawiając się przez moment. Chwila ciszy nie trwała długo. – Sakura? Jesteś tam ? – pytała podenerwowana przyjaciółka. – Tak, jestem. Pewnie, że ci pomogę. Zrobię sobie przerwę od tych papierków. Kiedy ? – spytałam. – Przyjadę po ciebie jutro z samego rana – po czym usłyszałam jak odetchnęła z ulgą, a następnie dziękując mi rozłączyła się.
______________________________________________________________
Sytuacja wciąż wydaje się mocno skomplikowana. Sasuke chyba nie bardzo wie czego oczekuje a Sakura czego potrzebuje.
Zapraszam do komentowania i wyczekiwania kolejnych wydarzeń! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

© Agata | WS
x x x x x x x.