19.10.2017

Rozdział 23- 30 %
Korekta - 5/22








środa, 21 czerwca 2017

15. Odpowiedź Uchiha


- Zaczekaj Sasuke - zatrzymałem się słysząc nadchodzące słowa matki Hinaty. Lekko podirytowany spojrzałem w kierunku Pani Hyuga zastanawiając się czego może ode mnie chcieć. Właściwie, pewnie zaraz dostanę solidną reprymendę. W końcu pobiłem się z członkiem jej rodziny. Spuściłem dłonie wzdłuż ciała wzrokiem poszukując już niewidzialnej sylwetki różowowłosej. Chciałem jak najszybciej za nią pobiec. Wyjaśnić jej całą sytuację. Sprawa z Nejim nie mogła się skończyć inaczej. Mój zaborczy charakter i duma nie pozwalała na obrażanie mojej rodziny i najbliższych osób. Może nie byłem idealny, może ponosiły mnie czasem emocji. Ale wszystko robiłem w dobrej wierze. - Jestem rozczarowana zachowaniem waszej dwójki - zaczęła spoglądając kolejno na Nejego, a potem swój matczyny wzrok przeniosła na mnie. Wpatrywała mi się w oczy z takim spokojem i troską. Przypominała moją matkę, gdy ja i Itachi czasem sprzeczaliśmy się o drobne rzeczy. Emanowała z niej ciepła aura, którą za wszelką cenę chciała nas otoczyć. - Nie będę prawiła wam kazania. Obaj jesteście dorośli. Ale powinniście dostrzegać, że ranicie nie tylko siebie. - mówiąc to pokiwała głową w geście bezradności. - Neji.. Sakura jest mądrą dziewczyną. Uważam, że obierze rozsądnie swoją ścieżkę. Nie powinieneś dokładać jej zmartwień. - zwróciła się w kierunku Nejego. Panowała cisza. Pochylił głowę jak zupełnie bezradne dziecko, które musi wysłuchać pouczeń swojej mamy. - Sasuke.. Wiem, że w głębi serca nasza Sakura jest dla Ciebie ważna. Nie będziesz potrafił tego ukryć. To światło, które rozświetla najciemniejsze zakamarki duszy. - zbliżyła się do mnie, na co zareagowałem odrobinę zbyt energicznie. Drgnąłem wykonując krok w tył. Jej dłoń zbliżała się do mojej twarzy, a źrenice rozszerzył mi się do niewyobrażalnych rozmiarów. Nie znałem jej zamiarów. Nie dopuszczałem do siebie ludzi. Tworzyłem mury, których nie chciałem zaburzać. Choć Haruno doskonale uderzała w jego najsłabsze punkty. Ciepła, lekko drżąca, zmęczona domową pracą dłoń przejechała po moim policzku ścierając kciukiem krew z podbródka. Była jak matka utrapiona losem swojego jedynego syna. Przez moment poczułem ukojenie.
Nigdy bym się nie spodziewał, że powie coś takiego. Zamarłem w bezruchu nie mając odwagi na jakiekolwiek słowo, które mogłoby wydobyć się z moich ust. - Leć za nią.. - dodała z promienistym uśmiechem. Byłem jej wdzięczny, że nie zadawała więcej pytań. Sam nie wiedziałem co dzieje się w mojej głowie. Starała się zrozumieć.. i miałem wrażenie, że robiła to w perfekcyjny sposób.
_______
Z każdym kolejnym krokiem i przetartą wierzchem dłoni łzą uspokajałam swoje myśli. Racjonalnie powracałam do rzeczywistości. Uczucia mieszały się ze sobą. Wstyd zabarwiony złością i nutką zawodu. Moje dłonie drżały od przyprawionych niedawno nerwów. Roznosił mnie gniew, który za wszelką cenę starałam się uspokoić. Smutek i żal rozrywał mi serce, mimo to chciałabym móc się uśmiechnąć. Los znów nie był dla mnie łaskawy. Tworzyłam sobie złudne nadzieje, które tylko fikcyjnie dawały mi poczucie szczęścia. Uchiha nie był mną zainteresowany, co pokazał lekceważąc wszystko na czym mi zależy. Szelest butów o przycięte krótko łodygi zboża przecinały powietrze. Przymknęłam powieki by uchwycić ostatnie promienie słońca, które chowało się za chmurami. Przed oczami pojawiła mi się sylwetka bruneta. Budził we mnie niezrozumiały lęk. Gdy zrozpaczona próbowałam odciągnąć go od obitego ciała Nejego odwrócił się w tak machinalny sposób, że jego postać budziła we mnie przerażenie. Bałam się, że i ja znajdę się pod naciskiem jego gniewu.
Ten wzrok był przeraźliwy, błyszczący i zimny. Pozbawiony iskierki, która przykuwała spojrzenia. W tamtej chwili czułam jego lodowaty oddech. To nie był ten Sasuke, który wieczorem nazywał ją swoją. To nie był Sasuke, który dotykał ją z czułością kochanka. Moje ciało przeszedł chłodny dreszcz, a dłonie znów zatrzęsły się bez pozwolenia. Nogi odmówiły mi posłuszeństwa osuwając się o zwinięte w walce snopy słomy.
-Znalazłem cię kwiatuszku - usłyszałam ten dobrze znany mi głos. Podsunęłam nogi bliżej ciała, otulając ramionami kolana. Chciałabym pobyć przez chwile sama. Móc zastanowić się nad wszystkim co się do tej pory wydarzyło. Jak na razie, nasz przyjazd tu nie przyniósł żadnych dobrych skutków. Zamglonym spojrzeniem dojrzałam zbliżające się w moim kierunku męskie obuwie, które przystanęło tuż przede mną. - Co tu robisz? - naburmuszyłam policzki unikając kontaktu wzrokowego. Nie chciałam by widział mnie w takim stanie. Czułam się zupełnie bezsilna, pozbawiona jakiegokolwiek zapału do działania. - Szukam pewnej kobiety - odpowiedział, a ja tylko spuściłam niżej głowę próbując skryć swoje zażenowanie tak głupim pytaniem. - Ciekawe kto to - brnęłam burkliwym tonem w tę absurdalna dyskusję. Nie potrzebowałam teraz jego wymówek czy usprawiedliwień. Sama nie potrafiłam wyjaśnić swojego zachowania. - Jest bardzo irytująca.. prawdziwe z niej utrapienie. -odchylił głowę w tył skupiając swoje ciemne tęczówki na niebieskim nieboskłonie. Prychnęłam pod nosem wpatrując się w jego zamyśloną postać. Jak bardzo chciałam nie potrafiłam oderwać od niego wzroku. Znów był taki spokojny i męski. Znów przyciągał spojrzenia i sprawiał, że roztapiałam się w jego towarzystwie. Po chwili wyciągnął dłoń w moim kierunku chcąc pomóc mi wstać. Niepewnie uśmiechnęłam się i znów mogłam go dotknąć. Stałam przed nim lustrując uważnie mimikę jego twarzy. Przez pewien czas zapadła cisza, której żadne z nas nie przerywało, nie wiedząc co właściwie należałoby powiedzieć. - .. ale za to bardzo piękna - dodał przeczesując kosmyk moich różowych włosów. Ten gest był tak delikatny i czuły. Momentalnie pod jego wpływem poczułam jak policzki zachodzą mi purpurą. Zawstydzona przygryzłam dolną wargę błądząc wzrokiem po okolicy. Nie byłam przyzwyczajona do komplementów. Znów zabrakło mi słów by cokolwiek odpowiedzieć.
- Ja.. przepraszam
-Przepraszam.. - zaczęliśmy równocześnie wkładając w to jedno słowo cały wachlarz emocji jaki się w nas wzbierał. - Nie powinnaś, uderzyłem go o jeden raz za dużo. - podrapał się po włosach jakby właśnie się tłumaczył ze zjedzenia ostatniego cukierka. - Jeden? - zdziwiona rozszerzyłam źrenice zakładając dłonie na biodra. Chyba nie zdawał sobie sprawy, że mogło dojść do tragedii, gdybym nie pobiegła w ostatniej chwili zainterweniować. - Musiałem to zrobić.. przekroczył granice - jego mina stała się stanowcza, a ton głosu przybrał na sile. Czar uprzejmej atmosfery prysł niczym bańka mydlana. - Są inne sposoby niż bójka! Zachowałeś się jak rozpieszczony gówniarz - wycedziłam przez zęby by resztkami sił opanować narastającą wściekłość. Prawdopodobnie Neji ledwo ma siły się ruszać, a on zachowuje się jakby to nie było nic poważnego! Nie ważne jaki był powód, nie miał prawa tak zareagować. W myślach znów pojawiło mi się jego szaleńcze spojrzenie i nabuzowane ciało pod wpływem adrenaliny. Był niczym pobudzony i oderwany od rzeczywistości.
- Czy gówniarz zachowałby się tak? - z lekkim specyficznym uśmieszkiem energicznie zrobił krok bliżej w moim kierunku by znaleźć się tuż przed moją twarzą. Czułam jego oddech drażniący moją skórę. Niekontrolowanie moje wystraszone ciało zadrżało pod wpływem jego niespodziewanego zachowania. Dlaczego? Czemu tak zareagowałam? Lekko skulona spuściłam wzrok na swoje buty.
Uchiha powstrzymał swoje zamierzone działanie równie zdziwiony jak ja. Nie spodziewał się, że będę próbowała go odtrącić. Właściwie to sama nie sądziłam, że mogę zacząć się trząść ze strachu w jego towarzystwie. - Boisz się mnie ? - usłyszałam jego chłodny poważny głos. - N-nie.. Ja.. - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Jak dobrać słowa, by zaprzeczyć w przekonująco sposób. W głębi serca chciałabym być po prostu jak najbliżej Sasuke. - Wiem.. chcesz, żebym zniknął z twojego życia. - zrobił krok w tył, tworząc przestrzeń między nami, a chłodny wiatr ogarnął moje nagie ramiona. Poczułam gulę w gardle, a ogromny szloch przeszedł moje nieruchome ciało. Wszystkie mięśnie napięły się niebezpiecznie, nie pozwalając mi na jakikolwiek gest.
- Nie o to mi chodziło.. ja - spojrzałam mu głęboko w oczy błagając by odczytał z tego spojrzenia wszystko co pragnęłam mu przekazać. - Więc.. jestem dla ciebie cholernym potworem. Odejdę - znów zrobił krok w tył poszerzając pustkę między nami. Teraz zrozumiałam, że strata Uchihy byłaby dla mnie dotkliwym ciosem. Stał się częścią mojego powietrza. Gdy nie ma go blisko zaczynam się dusić. Nie potrafię złapać oddechu. Kolejna fala płaczu wezbrała na sile. Oczy znów zaszkliły się pod wpływem łez. Ścisnęłam dłonie w pięści odnajdując w sobie pokłady odwagi. Nie mogłam pozwolić odebrać sobie cząstki własnej duszy. - Uchiha ty idioto! Jeśli mnie zostawisz ja nie będę potrafiła żyć. Potrzebuję cię. Potrzebuję twojego aroganckiego ego w swoim pobliżu. Potrzebuję twoich kpiących uśmiechów i przeszywających jak noc spojrzeń. Bez ciebie nie będę potrafiła żyć, myśleć.. funkcjonować.. Ja.. ja... nie zostawiaj mnie proszę.. - wyciągnęłam przed siebie dłoń starając się złapać nieuchwytną sylwetkę mężczyzny. Stał oddalony.. Poza moim zasięgiem. Jednak wciąż w obrębie wzroku. Analizował każde wypowiedziane przeze mnie słowo. A ja z każdą kolejną sekundą ciszy, przerywaną tylko głośnym szlochem, czułam się jak skończona kretynka. Odważyłam się powiedzieć coś, co ukrywałam od dłuższego czasu. Czekałam na jakikolwiek sygnał odrzucenia. Na jego głośny zuchwały śmiech i ironiczne odpowiedzi. Zamiast tego jego kącik ust uniósł się delikatnie ku górze. Przetarłam zaczerwienione oczy, a jego sylwetka znów pojawiła się blisko mnie. Nie był zły. Nie śmiał się. Nie mówił nic. Położył dłoń na mojej głowie głaszcząc wolnym ruchem różowe kosmyki włosów. Czułam się jak podłokietnik zważając, że sięgałam mu do ramion. Naburmuszyłam policzki zakładając dłonie na klatce piersiowej. - Głupek - zachichotałam pod nosem, na co on się lekko uśmiechnął. Nie potrzebowałam słów by wiedzieć, że i ja nie byłam mu całkiem obojętna.
- Dziękuję - wyszeptałam kątem oka spoglądając na jego zamyśloną twarz. - Nie jestem dla ciebie idealnym mężczyzną mała- odpowiedział po chwili. Spuściłam głowę w dół bawiąc się palcami. - Zbroja nie złota i koń nijaki - podsumował. - Rumaka akurat masz w porządku .. - wystrzeliłam nie zastanawiając się zupełnie nad sensem tych słów. Spaliłam się kompletnie ze wstydu. Usłyszałam tylko jego głośny śmiech i poczułam jego kuszący męski zapach pod wpływem przyciśnięcia mnie do swojej klatki piersiowej. To swojskie powietrze zmieszane z jego naturalną charakterną wonią drażniły przyjemnie moje nozdrza. Niepewnie obtuliłam ramionami jego tors wtulając się głębiej w jego ciało. Był teraz tylko mój. - Sasuke.. czy może .. moglibyśmy dać sobie szanse ? - na moment przystanęłam w bezruchu pozostając pod uściskiem bruneta. Znów zapanowała napięta cisza. Bałam się jego odpowiedzi. Choć na razie na dawał mi powodów do obaw, nie chciałam by zareagował w negatywny sposób. - Nigdy nie byłem pry jednej kobiecie. Intrygujesz mnie.. Wiem, że nie spełnię twoich oczekiwań. Ale mogę spróbować choć odrobinę częściej słuchać twojego irytującego głosu - znów się zaśmiał. - Nienawidzę cię - rzuciłam otwartą dłonią uderzając w jego tors. - Jesteś pełna sprzeczności kwiatuszku - pochwycił mój nadgarstek przyciskając mnie bliżej siebie. Nie miałam już nawet ochoty na wszelkie złości czy uszczypliwe komentarze. Moje ciało ogarnęła euforia. Nie potrzebne były słowa. Teraz chciałam móc skorzystać z szansy bycia na osobności.
- Złamałaś obietnicę Sakura - na dźwięk swojego imienia przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Wypowiadał je z taką nutką ekscytacji, akcentując ostatnie litery. Przejechał językiem po moim nagim obojczyku, by następnie jednym ruchem unosząc moje biodra wrzucić mnie na snop słomy. Szorstkie i kłujące zboża ocierały moje odsłonięte nogi. Jednak w tym momencie nie przeszkadzało mi zupełnie nic. Nareszcie czułam, że nie muszę się kryć i walczyć ze swoimi uczuciami. Mogłam w pełni oddać się mężczyźnie, na którym tak bardzo mi zależało. Przylgnął ustami do moich warg językiem zapraszając do wspólnego tańca.
- O czym mówisz? - spytałam zdziwiona w przerwie między pocałunkami. Próbowałam w głowie odnaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia. Nie przestawał mnie całować, jakby moje pytanie przeleciało przez niego bez jakiejkolwiek reakcji. Dłońmi błądził po mojej skórze sprawiając, że całe ciało zaczynało wrzeć od poziomu podniecenia. - To miał być tylko seks, a ty przekroczyłaś granice - od wewnętrznej strony ud wsuwając dłonie rozszerzył moje nogi torując sobie miejsce pomiędzy nimi. Wsunął się momentalnie ciałem drażniąc ich powierzchnię. - Musisz dostać karę - dodał zagryzając moje usta. Moje hormony krzyczały, że pragnę go w tej chwili ponad wszystko. Chciałam poczuć go w sobie zatracając się w spazmie wspólnych przyjemności. Zaczęłam rozpinać guziki jego flanelowej koszuli, by ponownie móc cieszyć oczy obrazem jego nagiego torsu. By znów zbadać dłońmi całą jego powierzchnię. Kolejno zapięcia odskakiwały ukazując nowy centymetr jego ciała. Poczułam na ramieniu drobny chłód i mokrą kroplę. Nie przestawałam go całować oplatając nogami męskie biodra. Kolejne krople coraz częściej odnajdywały ujście na mojej skórze, by po chwili uderzył w nas cały deszczowy zasób z chmur nad naszymi głowami. Ulewa lunęła z zaskoczenia przemaczając w jednej chwili nasze ubrania. Odsunęliśmy się na moment pozwalając zaczerpnąć oddech. Mokre strugi deszczu wpływały po policzku bruneta dodając mu tylko nutki seksapilu. Był nieziemsko przystojny. Odchyliłam głowę w tył pozwalając by woda ściekała po moim karku kierując się w stronę piersi. Poczułam dotyk Uchihy, który wraz z deszczem kierował się palcem po mojej szyi, obojczyki a następnie po linii między uwięzionym pod ubraniami biustem. Zapewne zatraciłabym się doszczętnie w tej cudownej chwili, gdyby nie przeraźliwy odgłos uderzającego pioruna i rozbłysk oświetlający całe niebo. Momentalnie podskoczyłam. Ogarnął mnie strach. Jedno uderzenie błyskawicy sprawiło, że cały romantyzm szlak trafił. Usłyszałam cichy jęk niezadowolenia ze strony Sasuke. Tak bardzo było mi przykro, że zepsułam mu tak długo wyczekujące przez nas plany. Kolejne uderzenie na niebie sprawiło, że krzyknęłam piskliwym głosem próbując odnaleźć jakikolwiek azyl. - Chodźmy stąd - powiedział brunet odwracając się do mnie plecami. Wyciągnął dłonie do tyłu zachęcając, bym przytuliła się do jego pleców. Nie czekał długo, ponieważ bez zastanowienia wtuliłam się w jego ciało. Pochwycił mnie pod nogi, by następnie zarzucić wygodniej na plecach. Oparłam głowę o jego ramię, pozwalając zanieść się w bezpieczne miejsce... Przy nim, czułam, że nic złego nie może się wydarzyć...
__
Puściłem ją dopiero przy frontowych drzwiach rezydencji. Była cała przemoczona i przerażona. Nie wiedziałem już, czy trzęsie się pod wpływem zimna czy strachu. Uśmiechnęła się do mnie w geście podziękowania, a następnie przepuściłem ją by pierwsza weszła do pomieszczenia. W powietrzu unosił się zapach gorącej cytrynowej herbaty, która byłaby ukojeniem na zmarznięte kości. - Sakura! Jesteście cali przemoczeni! - krzyknęła Pani Hyuga kierując się do nas z wyciągniętym ciepłym kocem. Okryła drobne ciało różowowłosej, która podziękowała jej ciepłym uśmiechem i skinieniem głowy. - Gdzie wy byliście tyle czasu ! - krzyknął Uzumaki podnosząc się z miejsca. - Miałem was szukać! - pouczał nas swoim drażniącym, hałaśliwym tonem. - Nie twoja sprawa głąbie - rzuciłem próbując spławić przyjaciela. Wciąż miałem niedokończone sprawy z kobietą kurczowo stojącą przy mnie. - Zagrzejcie się - powiedziała Hinata dłonią zapraszając nas głębiej ku rezydencji.
- To jest świetny pomysł - powiedziałem ściskając bezwiedną dłoń Sakury. Nie mogłem pozwolić jej usiąść grzecznie przy herbatce. Ta kobieta zaczynała się mną bawić, a przecież wciąż czekała ją kara. Skierowałem się w stronę naszego wczorajszego pokoju ciągnąc za sobą zawstydzoną Haruno. Nie interesowało mnie co właściwie pomyślą zgromadzeni. Chyba miałem prawo w samotności pobzykać się ze swoją kobietą? Moją. Jeśli Sakura i tak już chciała spróbować się do mnie zbliżyć, wcześniej czy później nasi znajomi zorientują się co jest na rzeczy.Choć znając ich zdanie na temat mojego wcześniejszego podejścia do związków i kobiet ich reakcja nie będzie najprzyjemniejszą.
Rzuciłem ją na łóżko wchodząc tuż nad nią. Jej policzki były całe purpurowe, a ja dobrze wiedziałem co było tego przyczyną. Tym razem nie pozwolę jej uciec. Przysięgam, że tej nocy nie wyjdzie z tego łóżka o własnych siłach. Z diabelskim uśmieszkiem zlustrowałem jeszcze raz jej sylwetkę by po chwili zabrać się do długo wyczekiwanych pieszczot. Błądziłem dłońmi po jej ciele, drażniłem językiem piersi i zagryzałem czułe kobiece miejsca. Dochodząc do granic mojej, jak i jej wytrzymałości wszedłem w nią by nadając pchnięciom odpowiednie tempo słyszeć jej ogarnięte przyjemnością jęki. Przyśpieszając po chwili oboje zatopiliśmy się z spazmach przyjemności. Mój członek pulsował w jej wnętrzu drażniąc delikatną muszelkę. Przyssałem się do jej piersi, by dać nam odrobinę oddechu. Nie zamierzałem dziś na tym kończyć. Tej nocy chciałem wypróbować z nią wszystkie pozycje, jakich w życiu nie mogła nawet zliczyć...
_______________________________________
Udało się! Odnalazłam więcej czasu by móc dokończyć ten rozdział.. Miała być jeszcze w nim ujęta jedna sytuacja, ale z braku czasu przesunęłam ją do następnego rozdziału. Nie chciałam byście musieli tak długo czekać! Mam nadzieje, że rozdział choć odrobinę zadośćuczyni wam taką dłuższą przerwę i liczę, że dalej będziecie ze mną! Zapraszam do komentowania!

3 komentarze:

  1. Nieźle rozpaliłaś moją wyobraźnię. Sianko, deszczyk... w sumie to by było całkiem ciekawe, gdyby nie przerwała im burza. Aż się tym zirytowałam.
    Lubię takie SS, oj lubię. A takich historii jest cholernie mało.

    Kochana, ja Ci muszę coś okropnego napisać. Z bólem serca, ale muszę :(
    Poszukaj bety, poważnie. Bo czasami literówki i jakieś powtórzenia trochę się w oczy rzucają. A ja tak lubię tę historię! I tak mam mega radość z jej czytania ♥ *_*

    Powodzonka z egzaminami! Żebyś wróciła i pisała ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając mnie nie raz ci ją jeszcze rozpalę ! Ale nie wszystko naraz ;P

      Dzieki za zwrócenie uwagi. :) Przyjmę to sobie do serca i skorzystam z rady, żeby kolejne rozdziały były tylko lepsze :) Podobno gorzej być nie może haha :D

      Usuń
  2. Nooo nareszcie! Ile można czekać aż się zejdą te dwa uparciuchy. Ciekawe jak zareagują wszyscy dookoła. Mam nadzieję, że gróźb i przestróg nie będzie za dużo, bo głowa od tego może boleć ;)
    ~ Kropcia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

© Agata | WS
x x x x x x x.